Doszedłem do punktu krytycznego. Biznes który prowadzę jak już wiesz oparty o programy partnerskie zaczął przewyższać moje zarobki z pracy etatowej. Tak, tak nadal pracuję na etacie, ale jednocześnie prowadzę biznes internetowy. W tego rodzaju działalności jest to w pełni możliwe. Praca na pełen etat przynajmniej na początku nie przeszkadza na tyle, aby nie móc rozpocząć działalności gospodarczej, jeszcze pracując. Jednak nie to mnie martwi. Brak czasu to raz, bo dla mnie 2,3 godziny dziennie, które mogę poświęcić po pracy to w tej chwili za mało. Dodatkowo pojawił się problem zupełnie innego rodzaju… brak motywacji!
Oczywiście brak motywacji do codziennego wstawiania do pracy o 6.30 i robienia mniej więcej codziennie tego samego przez 8 godzin. Po prostu nie mam kompletnie powódek do tego, aby pojawiać się w pracy! Jeśli tam jestem to nie dla pieniędzy, tylko dlatego że muszę, albo liczę na to, że jeszcze bardziej się do niej zniechęcę i łatwiej mi będzie podjąć decyzję o zwolnieniu
Wyobraź sobie, że pracując ciężko przez 8 godzin dziennie i wykonując polecenia kierownika, zarabiasz mniej niż, prowadząc mały internetowy biznesik ze swojego domu 3 godzinny dziennie, robiąc to z przyjemnością, a nawet bym powiedział “relaksując” się przy tym. Czyż to nie brzmi pięknie?
Ktoś kiedyś powiedział, że jeśli będziesz zarabiał pieniądze dzięki swojej pasji, nigdy nie będziesz musiał pracować. Bo czy można nazwać pracą coś co Ci sprawia frajdę i kręci Cię tak, że nie liczysz czasu robiąc to? Czy normalny człowiek idąc na 8 godzin do pracy choć raz nie spojrzy na zegarek i nie westchnie sobie, dlaczego jeszcze tak wczesna godzina? Taka jest właśnie różnica między pracą dla kogoś, albo inaczej – pracą za pieniądze, a generowaniem pieniędzy. W pracy jesteś najemnikiem, który oferuje za określoną stawkę godzinową swoje usługi, w biznesie generujesz pieniądze przy pomocy czasu swojego i czasu oraz pieniędzy innych. Dysponujesz dźwignią, która umożliwia Ci w dobrze prosperującym biznesie, zarabiać krocie w porównaniu z pracą jako najemnik za określoną pensję.
Może to oczywiste rzeczy, o których napisałem, jednak na swoim przykładzie widzę, że wcześniej sobie tego nie uświadamiałem. Krótko mówiąc, aby być w życiu wolnym nie możesz pracować za pieniądze. Nie możesz sprzedawać codziennie 8 godzin ze swojego cennego życia, za najczęściej małe pieniądze, czekając na emeryturę, której z dużym prawdopodobieństwem my młodzi ludzie możemy nigdy nie otrzymać.
Pracować trzeba, jak już pisałem we wcześniejszym poście. Bez pracy nie ma kołaczy – mówi znane przysłowie. Próbujmy jednak robić to co nam sprawia przyjemność. To co lubimy. To do czego mamy pasję, czym się interesujemy, a najczęściej możemy to robić i się przy tym samorealizować prowadząc własną działalność gospodarczą.
Warto spróbować, bo może się okazać, że odkryjemy w sobie nowe pokłady umiejętności i rozbudzimy w sobie zupełnie nowe potrzeby. Jeśli nam wyjdzie nagroda będzie olbrzymia. Jak opisuje Robert Kyiosaki w swojej książce “Bogaty ojciec, biedny ojciec” – jeśli mamy bezpieczeństwo (praca na etacie i stała pensja), to nie mamy wolności (siedzisz w miejscu pracy min. 8 h dziennie, szef decyduje kiedy jesz, kiedy wyjdziesz do domu i kiedy będziesz miał wolne). Bezpieczeństwo jest przeciwieństwem wolności, a wolność mamy wtedy gdy jesteśmy sami sobie szefem, czyli we własnym biznesie. Wtedy większa odpowiedzialność spoyczywa na nas samych, ale myślę że właśnie to dodaje kolejnego zastrzyku motywacji.
Wracając do tematu mojej pracy etatowej. Przede mną bardzo poważna decyzja związana z moja przyszłością. Zwolnienie z pracy i stanięcie na własnych nogach to na pewno ciężkie wyzwanie. Myślę, że jeśli teraz nie spróbuję i nie zobaczę jak to jest zapewnić sobie samemu dochód, to później już może być tylko gorzej i ciężej podjąć tego typu decyzję. Z własną firmą tak jest, że dzisiaj zarabiamy jutro nie. Na szczeście ja jestem optymistą i wierzę, że się uda. Rok 2009 będzie dla mnie na pewno przełomowy.
Ostatnie komentarze